wtorek, 30 grudnia 2014

Prolog

- Zbliżcie się wojownicy.
Jednym zdaniem, szkarłatno włosa kobieta, zwróciła na siebie uwagę wszystkich zgromadzonych wokół ogniska. Stała ona na ławie postawionej najbliżej płomieni. Miała na sobie białą, lejącą się suknię, sięgającą do samej ziemi, uwydatniającą jej piękne ciało. Uszyta była ona na wzór królewskich szat. Wokół głowy owiniętą białą chustę odsłaniającą jedynie część włosów i piękne lecz smutne oczy pozbawione chęci do życia.
Wszystkie męskie głosy natychmiast ucichły, a zastąpił je jeden potężny, melodyjny, kobiecy głos.
- Legenda ta opowiada o losach pewnego mocarstwa i jego zaginionych księżniczkach. Wysłuchajcie mnie uważnie bo już nigdy jej nie powtórzę.  - Po tych słowach tajemnicza kobieta zaczęła nucić piękną melodię, która zdawała się jakby hipnotyzować wszystkich wojowników. - Cztery kobiety, cztery żywioły, cztery drogi dla nich obrali. Jedna kochaną kobietą była, przez wszystkich wielkich mężów swego rodu. Druga, przeciwnie do swojej siostry, odrzucona została przez wszystkich mężczyzn. Trzecia z kolei kompanką była zwycięzców, a czwarta w nadziei że ktoś ją zrozumie, historię ich wszystkich głosiła błagając o pomoc i ratunek dla nich. Los taki zgotował im sam cesarz w obawie przed zamążpójściem swych córek i utratą władzy.
W tym momencie piękność zeszła z ławy i weszła w ogień buchający z ogniska. Zniknęła wraz z tańczącymi na wietrze płomieniami, a melodia pieśni nadal rozbrzmiewała wokół zgromadzonych. Wojownicy wciąż zahipnotyzowani słowami tajemniczej kobiety nawet nie zareagowali. Dopiero po kilku chwilach zaczęli jakby wybudzać się z tego dziwnego transu. Wśród tłumu słychać było szepty zdezorientowanych żołnierzy.
- Dosyć tego! - Przerwał im natychmiast młody dowódca. - Rozejść się do namiotów! Wartownicy na stanowiska! Koniec tej biesiady! Wszyscy mają czekać w gotowości!
Wydał wszystkie rozkazy i ruszył ku największemu z namiotów, swojej kwaterze, przemyśleć całą tą sytuację. Czekał tam już na niego jego zastępca.
- Dragneelu. - Zwrócił się do niego jego przyjaciel. - To nie była zwykła legenda. To była informacja dotycząca tego co dzieje się w naszym cesarstwie. Słyszałem już o tej kobiecie. W wiosce nazywają ją Mówiącą. Podobno pojawia się tylko wtedy gdy ma do przekazania ważne wieści, a słyszą ją jedynie ci którym dane jest usłyszeć te informacje. Mi osobiście wydaje się, że to była ta czwarta księżniczka, która prosi nas o ratunek dla nich.

W momencie gdy granatowo włosy zastępca dowódcy skończył objaśniać przyjacielowi swoją teorię, na temat tego co wydarzyło się przy ognisku, przygasł płomień ogniska znajdującego się w namiocie. Natomiast powietrze wypełnił słodki zapach, oznaczający rację przyznawaną mówcy przez duchy.

---

Zobaczymy czy ktokolwiek zechce przeczytać. 
+Proszę, jeżeli tu trafiłeś to pozostaw po sobie jakikolwiek ślad. 
~ Nami

Info przeprosinowe

Więc tak.
Nie wiem czy ktoś to czyta (jakby co to będzie informacja tylko dla mnie), ale zerwałam z chłopakiem i odechciało mi się pisać całej tej historii, bo to właśnie przez niego zaczęłam tworzyć tego bloga. Bardzo wszystkich przepraszam *słychać świerszcze przypominające mi że przecież jestem tu sama*.
Ale proszę się nie martwić.W zanadrzu mam jeszcze inną historię, która jest już w trakcie tworzenia się na moim komputerze. Jeśli ktoś chciałby ją przeczytać to proszę o chwilkę cierpliwości. Na razie mam już gotowy prolog, więc życzę miłego czytania.

~ Nami

wtorek, 28 października 2014

Coś co kiedyś było prologiem

Piątek, 15.09

W końcu wracamy do domu!!! Boże jak ja się cieszę! Dosyć mam już tych Włoch. Chociaż, nie powiem, Włosi mają naprawdę zgrabne tyłeczki. Może po tych dwóch latach, oglądania ich dzień w dzień, będę choć trochę za nimi tęskniła. Ale powrót do rodzinnego miasta powinien mi zrekompensować ich brak.
Pożegnałam się już z przyjaciółmi, ale coś czuję że nie na długo. Podobno ma się dzisiaj odbyć niespodziankowa impreza pożegnalna dla mnie. Niezbyt wyszła im ta niespodzianka skoro ja już o niej wiem. Aż mi smutno ich tu wszystkich zostawiać, ale w zamian, w końcu będę mogła spotkać się z moimi starymi znajomymi z Magnolii. Może Levy i Lisanna nie poprzeprowadzały się i uda mi się z nimi spotkać. Ciekawe jak się zmieniły. Ostatnio widziałyśmy się w czasie wakacji tuż przed drugą klasą gimnazjum, zanim wyjechałam z rodzinką do Włoch, a to było 2 lata temu.
Strasznie boję się poniedziałku i pierwszego dnia w nowej szkole, w dodatku jako pierwszoklasistka. Wszyscy zdążyli już się poznać, a ja dochodzę dopiero w trzecim tygodniu września. Mama mówi żebym się niczym nie martwiła, ale przecież jak mam się nie martwić skoro oni wywieźli mnie do innego kraju, a potem przywożą z powrotem do domu. Natomiast ja muszę się w tym całym zawirowaniu odnaleźć, mimo iż wszystko w moim dawnym życiu się pozmieniało.
Muszę jeszcze pamiętać o najważniejszym - żeby dobrze wypaść w poniedziałek. Nie chodzi mi o ubiór, bo wszyscy będziemy mieli takie same mundurki, (Tak przy okazji mamy chyba najlepsze mundurki w okolicy. Dziewczyny mają białe koszule z bufiastymi rękawami, na to granatowe sukienki do kolan kończące się haftowaną podszewką, wyglądającą jak wystająca halka. Natomiast chłopaki mają dopasowane granatowe garnitury i białe koszule. Wszyscy uczniowie mają wyszyty czerwony znak "Fairy Tail" na lewej piersi) ale chodzi mi o to, żeby nie wypadła na idiotkę.
Jestem już zmęczona tymi wszystkimi przygotowaniami do wyjazdu, a jeszcze dzisiaj impreza pożegnalna. Jutro powinnam dopakować do końca walizkę z ciuchami, a potem będzie mnie czekał 8-godzinny lot do domu. Oby tylko Romeo dał mi spać w samolocie. 
Chyba chwilkę się prześpię przed imprezą. 
Dobranoc
~ Lucy

-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Skończyłam. Mam nadzieję, że prolog choć trochę zaciekawi was i skłoni do czytania tego co spróbuję wyskrobać dalej. Narazie tyle. 
W przyszłym poście postaram się dodać zdjęcie tego jak według mnie ma wyglądać mundurek Lucy. Proszę, jeżeli przeczytałeś tego posta, bo jakimś cudem trafiłeś na mojego bloga zostaw po sobie ślad. Komentuj, krytykuj i dodaj mi otuchy =^*^= bo szczerze nie wiem czy te moje bazgroły powinien czytać świat. 
~ Nami