wtorek, 28 października 2014

Coś co kiedyś było prologiem

Piątek, 15.09

W końcu wracamy do domu!!! Boże jak ja się cieszę! Dosyć mam już tych Włoch. Chociaż, nie powiem, Włosi mają naprawdę zgrabne tyłeczki. Może po tych dwóch latach, oglądania ich dzień w dzień, będę choć trochę za nimi tęskniła. Ale powrót do rodzinnego miasta powinien mi zrekompensować ich brak.
Pożegnałam się już z przyjaciółmi, ale coś czuję że nie na długo. Podobno ma się dzisiaj odbyć niespodziankowa impreza pożegnalna dla mnie. Niezbyt wyszła im ta niespodzianka skoro ja już o niej wiem. Aż mi smutno ich tu wszystkich zostawiać, ale w zamian, w końcu będę mogła spotkać się z moimi starymi znajomymi z Magnolii. Może Levy i Lisanna nie poprzeprowadzały się i uda mi się z nimi spotkać. Ciekawe jak się zmieniły. Ostatnio widziałyśmy się w czasie wakacji tuż przed drugą klasą gimnazjum, zanim wyjechałam z rodzinką do Włoch, a to było 2 lata temu.
Strasznie boję się poniedziałku i pierwszego dnia w nowej szkole, w dodatku jako pierwszoklasistka. Wszyscy zdążyli już się poznać, a ja dochodzę dopiero w trzecim tygodniu września. Mama mówi żebym się niczym nie martwiła, ale przecież jak mam się nie martwić skoro oni wywieźli mnie do innego kraju, a potem przywożą z powrotem do domu. Natomiast ja muszę się w tym całym zawirowaniu odnaleźć, mimo iż wszystko w moim dawnym życiu się pozmieniało.
Muszę jeszcze pamiętać o najważniejszym - żeby dobrze wypaść w poniedziałek. Nie chodzi mi o ubiór, bo wszyscy będziemy mieli takie same mundurki, (Tak przy okazji mamy chyba najlepsze mundurki w okolicy. Dziewczyny mają białe koszule z bufiastymi rękawami, na to granatowe sukienki do kolan kończące się haftowaną podszewką, wyglądającą jak wystająca halka. Natomiast chłopaki mają dopasowane granatowe garnitury i białe koszule. Wszyscy uczniowie mają wyszyty czerwony znak "Fairy Tail" na lewej piersi) ale chodzi mi o to, żeby nie wypadła na idiotkę.
Jestem już zmęczona tymi wszystkimi przygotowaniami do wyjazdu, a jeszcze dzisiaj impreza pożegnalna. Jutro powinnam dopakować do końca walizkę z ciuchami, a potem będzie mnie czekał 8-godzinny lot do domu. Oby tylko Romeo dał mi spać w samolocie. 
Chyba chwilkę się prześpię przed imprezą. 
Dobranoc
~ Lucy

-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Skończyłam. Mam nadzieję, że prolog choć trochę zaciekawi was i skłoni do czytania tego co spróbuję wyskrobać dalej. Narazie tyle. 
W przyszłym poście postaram się dodać zdjęcie tego jak według mnie ma wyglądać mundurek Lucy. Proszę, jeżeli przeczytałeś tego posta, bo jakimś cudem trafiłeś na mojego bloga zostaw po sobie ślad. Komentuj, krytykuj i dodaj mi otuchy =^*^= bo szczerze nie wiem czy te moje bazgroły powinien czytać świat. 
~ Nami